PETTERSEN DRUGI W TdS? NIE, ON CHYBA NAZYWA SIĘ JESPERSEN

(print screen TV2)

Minister kultury – Thorhild Widvey złożyła pisemne gratulacje norweskim biegaczom za imponujące sukcesy w Tour de Ski. W oświadczeniu padają nazwiska Therese Johaug, Astrid Uhrenholdt Jacobsen, Heidi Weng, Martina Sundby’ego oraz… Chrisa Pettersena.

Czy wszyscy Norwegowie wychwycili błąd Pani Minister? Niekoniecznie, bo kto wcześniej słyszał o Chrisie Jespersenie? Jego nazwisko ginęło w tłoku norweskich biegaczy. 31-latek nigdy nie startował w mistrzostwach świata lub igrzyskach. Przed Tour de Ski tylko pięć razy zajmował miejsce w pierwszej dziesiątce Pucharu Świata. Na podium wdarł się tylko raz, w Davos, tuż przed Tour de Ski był drugi na 30 km.

Po sukcesie na Alpe Cermis miejsce w samolocie do Soczi ma niemal zagwarantowane. Będzie kolejnym, obok Pettera Northuga, biegaczem, który do sezonu przygotowywał się poza kadrą. Kiedy nie znalazł miejsca w drużynie narodowej, pomocną dłoń wyciągnął Rami Goulignac – norweski przedsiębiorca francuskiego pochodzenia.

Goulignac na początku lat 90-tych założył United Bakeries, firmę, która importowała znad Sekwany soki i czekoladę. Dziś do ogromne przedsiębiorstwo posiadające sieć piekarń i blisko sto produktów, sprzedawanych pod własną marką.  W 2009 roku obroty United Bakeries szacowano na 250 milionów koron. Goulignac częśc swojej fortuny inwestuje w sport. W barwach jego klubu Team United Bakeries ścigają się kolaże górscy oraz nie rokujący nadziei na sukces biegacze narciarscy, jak weteran Thomas Alsgaard czy właśnie Jespersen.

Po eksplozji formy Jespersen otrzymał propozycję treningów z drużyną narodową. – Decyzję podejmę po sezonie. W ubiegłym roku otrzymałem ofertę Remiego Goulignaca. Dostałem wsparcie finansowe. Mam wszystko czego mi potrzeba, żeby być równie szybki jak biegacze z kadry – zaznaczył.

Drugie miejsce w Tour de Ski sprawiło, że jego konto wzbogaciło się o 350 tysięcy koron norweskich (około 180 tysięcy złotych), nigdy wcześniej nie zarobił tak dużych pieniędzy w biegach narciarskich. – Oczywiście przed cyklem nie myślałem o pieniądzach, ale zacząłem w ostatnich pięciu minutach podbiegu pod Alpe Cermis. Kiedy zobaczyłem, że Durr się do mnie zbliża powiedziałem sobie: „Do diabła, jak cię złapie zarobisz 150 tysięcy mniej. Musisz dać radę”

Zapytany na co przeznaczy wygraną, odpowiedział:

Wiosną jadę na Anfield Road, na mecz Liverpoolu. Nic mnie nie zatrzyma.

źródło: NRK, TV2

2 myśli nt. „PETTERSEN DRUGI W TdS? NIE, ON CHYBA NAZYWA SIĘ JESPERSEN

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>