„WIELBŁĄDY” Z GWIZDKAMI

Nora Mork przedrzeźnia sędziów
fot. TV2

– Reprezentacje przygotowywały się do mistrzostw miesiącami, często za niemałe pieniądze, a na turnieju sędziowie stroją sobie z nich żarty! – pieklił się Frode Kyvag, były selekcjoner norweskich szczypiornistek, oglądając spotkanie swoich rodaczek z Paragwajkami na mundialu w Serbii. O białą gorączkę przyprawił go duet arbitrów z Kuwejtu – Ahmet Al Mutawa i Jasem Al Suwailam.

Zgodnie z planem Norweżki rozgromiły Paragwajki 34:13, ale spotkanie miało zaskakujący przebieg. Wątłe Paragwajki odbijały się od Skandynawek jak od ściany – każde starcie odgwizdywane było na ich korzyść, przez co Norweżki były w defensywie przez 70 procent czasu gry. Sędziowie nie byli w stanie właściwie ocenić stykowych sytuacji. Już w 18. minucie czerwoną kartkę za trzecią dwuminutową karę dostała norweska obrotowa Isabel Blanco. – Chyba nikt nigdy szybciej nie dostał trzech kar. Powinnam trafić do Księgi Rekordów Guinnessa. Trochę to żenujące, ale… chrzanić to – skomentowała Blanco.

Siedem minut później Kuwejtczycy dopatrzyli się przewinienia, którego nie widział nikt inny w hali. Skoro był faul, musi być i winna. Karę dostała Linn-Kristin Riegelhuth Koren, która akurat wtedy była na drugim końcu boiska. Zawodniczka osłupiała, a jej koleżanka z drużyny – Nora Mork nie wytrzymała i zaczęła przedrzeźniać arbitrów (nikt z oficjeli nie widział, albo nie chciał tego widzieć). – Nie mogłam się powstrzymać. Cała sytuacja była komiczna. Oni grali w butelkę! Na którą wypadło, ta szła na ławkę kar. Jedna wielka komedia – przyznała Mork.

Wcześniej duet z Kuwejtu dał popis w mecz Polek z Hiszpankami. Frode Kyvag miał wątpliwości, czy arbitrzy wiedzą jak jest różnica między faulem, za który dyktuje się tylko rzut wolny, a przewinieniem na dwuminutową karę. – To nie był sport, a jakaś kpina – powiedział zapytany o tamto spotkanie.

Al Mutawa i Al Suwailam nie są wyjątkiem na mistrzostwach w Serbii. W meczu Norwegii z Argentyną Portugalczycy – Fonseca i Santos ukarali dwoma minutami Mari Molid za przewinienie Veronici Kristiansen. Błędy można mnożyć, a konstatacja Thorira Hergirsson – pierwszego trener Norweżek – najlepiej obrazuje sytuację. – Na żadnych kobiecych mistrzostwach nie widziałem najlepszych sędziów. Owszem niektórzy byli dobrzy, ale większość przyjeżdża się uczyć. 

Fakty są takie, że mężczyźni grają szybciej, więc i sędziowie muszą być lepsi. Co roku na przestrzeni kilku tygodni rozgrywane są dwa wielkie turnieje (w grudniu kobiecy, w styczniu męski). Większość arbitrów to amatorzy, którzy nie mogą sobie pozwolić na częste porzucenie pracy zarobkowej. Najlepsi wybierają „gwizdanie” bardziej prestiżowych męskich zmagań. Kobiece mistrzostwa bywają poligonem doświadczalnym. – W Serbii pracują sędziowie, którzy w sierpniu byli na mistrzostwach świata juniorów w Bośni. Tu przyjechali sprawdzić się i douczyć – nie ukrywa Svein Olav Oie, sędzia-obserwator z ramienia IHF.

Jednak nie wszyscy sędziowie na mistrzostwach kompromitują swój zawód. Wygraną Francuzek z Czarnogórkami (17:16) sędziowały Norweżki Kjersti Arntsen i Guro Roen. Spotkanie było kilkakrotnie przerywane, po tym jak czarnogórscy kibice obrzucili francuską bramkarkę Amandine Leynaud butelkami i zapalniczkami. Arnsten i Roen stanęły na wysokości zadania. Mimo niezwykle napiętej atmosfery opanowały temperamenty piłkarek i nie popełniły rażących błędów. Poproszone o komentarz dla transmitującej mistrzostwa w Norwegii stacji TV2 musiały odmówić. IHF nałożyła na arbitrów kaganiec – do końca mistrzostw żaden z nich nie może rozmawiać z mediami.

żródło: VG, TV2, NRK, NETTAVISEN

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>